
Człowiek, według badań średnio wypowiada 16 000 słów dziennie. O proporcjach wypowiadanych słów między kobietami, a mężczyznami nie będę opowiadał 😊 Jednakowoż na słowach się skoncentruję.
Dlaczego je wypowiadamy?
Pierwsza myśl jaka może nam przyjść do głowy to odpowiedź, że chcemy się skomunikować z drugą osobą. Tak, słowa są potrzebne w komunikacji, a na pewno ją ułatwiają. Choć można też komunikować się na wiele innych sposobów. Gesty, obrazy, muzyka, spojrzenia, można by wymienić cały wachlarz możliwości komunikacyjnych, jednak niepodważalnie słowa są najpopularniejszą formą komunikacji, ale czy ją upraszczają?
Niestety nie, bo mamy tendencję zamiast mówić wprost, to najczęściej owijamy w przysłowiową bawełnę. Komplikujemy przekaz mówiąc dużo ale nie zawsze z sensem.
Zapytacie czemu to robimy?
W większości przypadków mówimy dużo, bo mamy w tym cel, a jest nim chęć bycia wysłuchanym przez innych. Mówimy dużo, bo nie chcemy się przyznać, że czegoś nie wiemy. Podrzucamy wówczas dużo informacji, na zasadzie, że może trafimy w dobrą odpowiedź, innym razem zmieniamy temat odwracając uwagę od niewygodnej dla nas treści.
Najgorsze jest dla mnie jednak to, że za słowami nie idą czyny. Znane przysłowie mówi o rzucaniu słów na wiatr i to przychodzi nam tak łatwo, że niektórzy robią z tego swój sposób na życie. O ile dzięki słowom przelewanym na papier, zarabiają pieniądze wydając choćby książki, pisząc teksty do piosenek albo zawodowo występują na scenach jako mówcy, to jednak w większości przypadków koncentrując się na tzw. życiu codziennym chcieliby opowiedzieć, co to oni nie zrobili ale nie mają ani grama ochoty przystąpić do działania.
Co gorsza mogą oni w ten sposób wykreować swój świat wierząc, że on się ziścił.
Na swoim przykładzie wiem, że jeśli za słowem idą czyny, to nawet jeśli popełniłem gdzieś jakieś błędy, to i tak w globalnym rozrachunku powoli i konsekwentnie idę do przodu, realizując swoje cele, szanując opinię ludzi dookoła mnie. To sprawia, że pojawiają się małe sukcesy, a te większe, jestem przekonany, też przyjdą.
Cały czas przekraczam swoje granice, choćby pisząc artykuły do tego bloga, w których dość często odwołuję się do słów, starając się z jednej strony pokazać swój punkt widzenia, ale z drugiej pozostawić czytelnikowi możliwość wyciągnięcia wniosków.
Czy za każdym razem mi się to udaje?
Tego nie wiem, ale chętnie się od Was dowiem, aby z każdym następnym artykułem cały czas je udoskonalać.
Proszę więc zostaw komentarz, a na pewno go przeczytam, a może nawet odpowiem? 😉